icodalej

Wpisy

  • niedziela, 31 marca 2019
    • Amerykańska Polonia kontra 447

       

      Niepokoi mnie bardzo milczenie władz naszego państwa i wspierających je mediów w sprawie konsekwencji, jakie dla Polski stwarza przyjęta w USA ustawa 447, którą podpisał także nam przyjazny prezydent Trump. Nieliczne wypowiedzi przedstawicieli władz bagatelizują znacznie tej ustawy. Mamy uwierzyć, że w Stanach Zjednoczonych stanowi się prawo ot tak, żeby się wykazać jakimś działaniem, a nie żeby ono obowiązywało. Nasz „najlepszy przyjaciel”, prezydent tego państwa podpisuje bez zastanowienia tak nieprzyjazny nam akt, mając świadomość, że ten fakt nie ma znaczenia. Żebyśmy nie zapomnieli o nakładającym na nas przez tę ustawę obowiązku, przypomina nam o tym w czasie przyjacielskiej wizyty u nas sekretarz stany USA.

      Nasi rodacy, mieszkający w Stanach Zjednoczonych nie mają złudzeń, będą w dniu dzisiejszym będą protestować przeciw tej ustawie, wyręczają oni naszych rządzących, robią to ponieważ wiedzą, że w kraju, w którym mieszkają, nie pisze się praw po to, żeby marnować papier. Naszym władzom nie zależy żebyśmy o tym wiedzieli, nuż zaczęlibyśmy też protestować, dlatego media nie informują o tym „nieistotnym” fakcie, dowiadujemy się za to o rozwodzie Nicolasa Cage.

      Niepokoi mnie to, że państwo, które jest naszym „najlepszym” przyjacielem i do tego „strategicznym”, też jest przeciw nam jeśli chodzi o interesy „naszych żydowskich przyjaciół”. W takim momencie trudno nie przypomnieć sobie, że kiedyś przywódcy Stanów Zjednoczonych, też będąc naszymi przyjaciółmi, zdradzili nasze interesy, żeby dogodzić innym.

      W czekających nas kolejnych kampaniach wyborczych, nie powinniśmy zaniechać zapytania kandydatów różnych politycznych formacji, chętnych objąć różne intratne posady o to, co sądzą o ustaleniach tej ustawy. Ustawy pozwalającej legalnie obrabować nas i uczynić po wsze czasy biedakami, zależnymi od naszych fałszywych przyjaciół. Powinniśmy zapytać również, jeśli chodzi o kandydujących z obozu obecnie rządzącego, co zostało już w związku z tymi sprawami ustalone, bo wiele wskazuje na to, że jakieś ustalenia już, bez naszej wiedzy, zostały dokonane.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 marca 2019 12:20
  • poniedziałek, 04 lutego 2019
    • Doczekaliśmy się mesjasza?

      Wczoraj odbyła się konwencja całkiem nowej partii, twórcą jej jest Robert Biedroń, znany z odmiennych skłonności seksualnych oraz z tego, że przez jedną kadencję był prezydentem miasta Słupsk.

      Lider zapowiada zerwanie z nienawiścią, ale to tylko taka ściema, bo zaraz potem zapowiada wojnę z Kościołem. Będzie likwidacja Funduszu Kościelnego, renegocjacja Konkordatu, usunięcie religii ze szkół, opodatkowanie tacy. Gawiedź bije brawa, powiewają barwne chorągiewki. Z czego oni się cieszą, czyżby dawali na tacę, albo ich dzieci były przymuszane do udziału w lekcjach religii? Na tych lekcjach nie uczą nienawiści, w odróżnieniu od nauk płynących z działań totalnych.

      Będzie dozwolona aborcja na żądanie do 12. tygodnia ciąży. To dopiero frajda dla tych, co to chcieliby bez skrępowania, w każdej chwili, jakby wypić szklankę wody, kiedy dokucza pragnienie. Tylko co to ma wspólnego z miłością? Mordowanie małych ludzi, tylko dla tego, że jest to wynik ich jurności, jak w przypadku znanego polityka o niezaspokojonym apetycie. Co innego prawa zwierząt i drzew, ale mali bezbronni ludzie, kto to słyszał!

      Zapowiada zlikwidowanie klauzuli sumienia. Znaczy to, że lekarz przychodząc do pracy musi zrezygnować z wartości, które wyznaje, musi stać się innym człowiekiem niż ten, którym jest w pozostałej mu części życia. Musi stać się mordercą na zlecenie, dokonującym tego czyny bez nienawiści, bo ta w odróżnieniu od czynu, jest zabroniona. Rzeczpospolita Polska zapłaci za wykonanie zlecenia i zapewni konieczne środki. Budujące.

      Pan Biedroń mówił: „Naszą najważniejszą wartością jest wspólnota, nie chcemy już więcej wojny polsko-polskiej”. Gdzie w tej wspólnocie miejsce dla chrześcijan, co z nimi będzie, jeśli nie wyrzekną się swoich wartości? Może apartheid, tak panie Biedroń?

      W tekście tym starałem się nie używać określenia dewiacji, którą dotknięty jest ten polityk, będący objawieniem na polskiej scenie politycznej. Jest on traktowany z nieśmiałą nadzieją przez obóz „dobrej zmiany”, że odbierze głosy nowo powstałej Koalicji Europejskiej. Nazwa efektowna, ale kogóż tam widzimy? Same odrzuty z różnych niegdysiejszych partii, które miały nam zapewnić dobrobyt. Nawet czcigodna matrona polskiej polityki ją zasiliła. Osoba nic sobą nie reprezentująca, kojarząca się z kłamstwami i bezradnością. Zawsze kojarzy mi się ona z lawirowaniem po czerwonym dywanie, pilotowana przez panią Merkel, która starała się uchronić przed kompletną kompromitacją. Taka ona była przez całe swoje piastowanie państwowych urzędów i dalej nie ma dosyć. No cóż, lata mijały a dobrobytu nijak nie dostrzegaliśmy. Były jednak osoby, które rosły w dobrobyt, powstawały nowe dynastie. Nie dziwi, że bronią tych złotych czasów i gotowe zrobić wszystko, żeby one wróciły.

      Wracając do pierwszego zdanie tego akapitu, od którego odciągnęła mnie ta dygresja, chce powiedzieć, że mierzi mnie użycie słowa „gej” zamiast starego poczciwego „pederasta”, które podobno jest obraźliwe, ale figuruje w starszych wydaniach słownika języka polskiego. Dosyć mam pseudo angielszczyzny, która zachwaszcza nasz język, wolę słowa pochodzące z greki. Poprawność polityczna paskudzi polski język, a językoznawcy milczą. Czyżby oni też nie mogliby się obyć bez tych słów-chwastów

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 lutego 2019 15:43
  • czwartek, 24 stycznia 2019
    • Moje tłamszone myśli


       

      Tłamszę w sobie te myśli i tłamszę, a one nie dają się stłamsić. Ciągle natrętnie powracają. Widzę, że będę musiał się podzielić się nimi z czytelnikami mojego tekstu, nawet gdyby był to tylko jeden czytelnik. Niegdysiejszy wieszcz mojego pokolenia napisał: „Coś w sobie noszę, co z uporem wyrywa się samo”. Mój tekst będę starał się napisać bez nienawiści, no bo skąd we mnie nienawiść, nie widzę w sobie jej ani krzyny.

      Kilka dni minęło od pogrzebu prezydenta Pawła Adamowicza, którego prochy spoczęły w gdańskiej Katedrze, ale zostały na tym świecie sprawy niedokończone, które w sposób zasadniczy mogą zmienić ocenę jego osoby. Czy zostaną one jednoznacznie wyjaśnione? Zobaczymy, ale nie spodziewam się rewelacji. Środki użyte dla uświetnienia pogrzebu, laudacje oderwane od powszechnie znanych faktów, legły ciężkim głazem na prawdzie o zamordowanym człowieku. Przypuszczam, ze miną pokolenia nim odkryta zostanie ta prawda. Chociaż ryzykowna, moim zdaniem, decyzja o umieszczeniu prochów w świątyni, gdyby prawda okazała się okrutna, może temu, który ją podjął, przynieść wiele zgryzot. Stan Łaski Uświęcającej, w której znajdował się pan prezydent w chwili zamachu, świadczy, że na ziemi zostały odpuszczone mu grzechy, ale czy zachowane zostały wszystkie konieczne do tego warunki i czy zostanie to uznane w Niebiosach? Tego nie dowiemy się nigdy.

      Inny, zupełnie materialny problem, który zdawałoby się, mnie nie dotyczy: Czy prawa do dziedziczenia zostaną wstrzymane, do czasu wyjaśnienia zarzutów, których istnienie jest ogólnie znanym faktem? Jak oddzielić to, co legalne, od tego zgromadzonego wbrew prawu?

      Świetność pogrzebu zakłóciło posadzenie w 5. rzędzie dwóch najważniejszych osób w państwie. Wydaje się, że organizatorzy nie mogli się powstrzymać przed spostponowaniem Prezydenta i Premiera Rzeczypospolitej, wykazując swój brak szacunku dla piastowanych przez nich urzędów w państwie. Chodzi o urzędy, które sami chcieliby piastować i nie przebierają w środkach, żeby tego dopiąć. Czy nie można wymagać więcej taktu? Niech nas ręka Boska od tego broni. Martwi, że obaj dygnitarze z pokorą zastosowali się do tej szykany zmuszając nas, żebyśmy się za nich wstydzili. Do tego prowadzi miłość do osób, które na nią nie zasługują. Oby tylko to!

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 stycznia 2019 16:44
  • piątek, 18 stycznia 2019
    • Jak mierzyć praworządność?

      Unijni biurokraci „pochylili się” nad powiązaniem stanu praworządności w poszczególnych państwach z kwotami, jakie będą dla nich przyznawane. Problemem jest ustalenie sposobu oceny stanu praworządności oraz to, kto ma tego dokonywać. Stan praworządności jest wielkością nie posiadającą jednostki i ocena jego poziomu zawsze będzie budziła spory. To byłoby tak, jak gdyby z braku jednostki masy, sam sprzedawca ustalał wartość wybranego przez nas kawałka, na przykład kaszanki, a my musielibyśmy się targować. Jeśliby transakcja doszłaby do skutku, to obie strony nie byłyby zadowolone.

      Już dawno na swoim blogu, widząc jak dużą wagę UE przywiązuje do stanu praworządności, zwracałem uwagę na brak sposobu określenia jej stanu. Jak pokazują wydarzenia w niektórych unijnych państwach, nie ma nigdzie idealnej praworządności, Tu ogranicza się wolność mediów, inwigiluje się partie polityczne, tam znowu stosuje się brutalną przemoc wobec upominających się o swoje obywateli. Proponowałem wprowadzenie odpowiedniej jednostki, nawet zaproponowałem jej nazwę, mógłby być to dla przykładu 1 Tim.

      Co zrobić, były to słowa na wiatr, ale nie jest jeszcze za późno.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      piątek, 18 stycznia 2019 13:05
  • środa, 07 listopada 2018
    • A może by tak sto reprywatyzacji na stulecie?

      W uzasadnieniu decyzji o zakazie Marszu Niepodległości, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz napisała: „Uważam z całą odpowiedzialnością, że nie tak powinno wyglądać stulecie odzyskania niepodległości przez polskie państwo, stąd moja decyzja o zakazie marszu”

      A jak, Pani zdaniem, powinno ono wyglądać? Nie wyjaśnia Pani tego, stąd moje prawo do zgadywania. Czy może marzy się Pani, tylko nie śmie Pani tego ujawnić, uczcić je dokonaniem stu reprywatyzacji na stulecie. Mam na myśli reprywatyzacje dokonywane według właściwego Pani stylu.

      Oj Pani Prezydent, niespecjalnie Pani zaczęła, a całkiem źle Pani kończy swoje niechlubne urzędowanie.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      środa, 07 listopada 2018 16:56
  • niedziela, 30 września 2018
    • Gdzie ta praworządność?

      Po nielegalnym występie małżeństwa Kramek & Kozłowska w Niemczech i Belgii mam wątpliwości, czy kraje te są praworządne. Bo przecież gdyby nimi były, to przestrzegałyby unijnego prawa, w którego tworzeniu sami mają niebagatelny udział. Czy takie wątpliwości nurtują unijnych przywódców, którzy sokolim wzrokiem śledzą uchybienia dotyczące praworządności w Polsce i na Węgrzech? Być może, ale przecież cel uświęca środki, a celem jest upokorzenie tych dwóch niepokornych narodów.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 września 2018 10:29
  • czwartek, 27 września 2018
    • Sprawiedliwie i z taktem

      Brytyjska gazeta tak scharakteryzowała unijnych wodzów, po tym jak potraktowali w Brukseli panią premier angielskiego rządu:

      zachowali się się raczej jak gangsterzy niż jak politycy”

      brudne unijne szczury”

      rządzący Unią gangsterzy za trzy grosze”

      niewybieralni gangsterzy, tacy jak Tusk i Juncker”

      Takich to „komplementów” doczekał się między innymi Król Europy. Ach, ci Anglicy, celnie i bez wulgaryzmów.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 września 2018 16:26
  • czwartek, 13 września 2018
    • Demokracja, jak ją widzą w UE

      Unia Europejska, bezlitośnie tropiąca wszelkie przejawy łamania demokracji w niektórych państwach członkowskich, wprowadziła cenzurę Internetu. Internet, taki, jakim był dotychczas, jest przywódcom Unii niepotrzebny. Im wystarczy, jeżeli będą mogli dokonywać przelewów do rajów podatkowych i inkasować przychody z różnych źródeł, na które zapracowali. Tamten Internet był tylko powodem zgryzot. Ludzie zamieszczali informacje o różnych słabościach panów przywódców, krytykowali decyzje podejmowane dla dobra obywateli, zamieszczali złośliwe memy, bo zawsze znajdzie się jakiś „cham i łyk”, któremu nic się nie podoba. Takiego Internetu nie można było dalej tolerować, trzeba go było wykastrować i nawet nagięcie reguł głosownia, wydaje się tym panom uzasadnione i manipulacji tej się nie wstydzą. Cel uświęca środki.

      Coś mi się wydaje, droga Unio, że niepotrzebnie trwonisz siły i środki na szukanie braku praworządności na krańcach Europy, spójrz na własne podwórko i na podwórka tych, którzy cię do tych wysiłków inspirują.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 września 2018 16:55
  • wtorek, 04 września 2018
    • Dwie dymisje

      W ostatnich dniach jesteśmy świadkami dwóch dymisji. Właściwie można powiedzieć, że są to autodymisje, wystąpili o nie sami autorzy wniosków, prawie równocześnie, ale jakże różne ich przyczyny.

      Pierwszym był redaktor naczelny niemieckiego tabloidu dla Polaków „Fakt”. Jego niewybredny, przez niektórych nazwany chamskim, artykuł o tragedii w rodzinie byłego premiera Leszka Millera, wywołał powszechne oburzenie. Redaktor przeprosił, ale to nie pomogło, musiał dać głowę. Brukowa gazeta, jakiej był szefem, pisze według instrukcji, jakie płyną z siedziby niemieckiego właściciela i nie wykluczone, że stamtąd otrzymał polecenie złożenia rezygnacji. Odszedł w niesławie i niełatwo mu będzie gdziekolwiek kontynuować swoją „dziennikarską” profesję w sposób, który najlepiej lubi.

      Drugą osobą, która się zdymisjonowała z piastowanej funkcji pełnomocnika wojewody dolnośląskiego ds. obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, jest pani Dominika Arendt-Wittchen. Nie wstyd jednak był przyczyną tego kroku. Dokonała ona czynu, co prawda prawnie zabronionego, ale jakże adekwatnego do sytuacji. Wymierzyła policzek osobie znanej z tego, że systematycznie zakłóca uroczystości państwowe. Tym razem była uroczystość z udziałem Prezydenta Polski ku czci weteranów walk o niepodległość Polski. Spoliczkowała KOD-dziarę, przedtem nazwawszy ją „głupią babą”. I czyn godny i słowa prawdziwe. Sam bym tak postąpił, gdyby nie zabrakło mi odwagi. Straciła pełnioną funkcję, ale wiele zyskała, Polacy jej tego nie zapomną!

      I Felusia Roberta i panią Arendt czekają rozprawy przed niezawisłymi sądami, oby była to prawdziwa niezawisłość. Trzymam kciuki za bohaterską panią Dominikę!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 września 2018 16:41
  • poniedziałek, 16 lipca 2018
    • „Gwałt niech się gwałtem odciska”

      Były, niesławnej pamięci, prezydent grozi użycie siły w obaleniu demokratycznego porządku w naszym kraju. Słynny intelekt byłego prezydenta może skłaniać do zlekceważenia tych pogróżek. Nie wykluczone jednak, że jest to myśl, która powstała w mądrzejszej głowie, dlatego nie należy jej lekceważyć. Zastanawiam się, czy można być spokojnym, licząc na odpowiednie potraktowanie pogróżek.

      Uporczywe kwestionowanie demokratycznie wyrażonej woli polskich wyborców przy użyciu „ulicy i zagranicy”, zakłócające spokój obywateli i rządzących, którzy odciągani są od czynności służących pozytywnym zmianom w kraju i godzących w nasz prestiż w świecie, windowane są na coraz wyższy poziom. Chyba czas na działania, które przekonają nas o tym, że możemy liczyć na wewnętrzny spokój i kontynuowanie zamierzonych „dobrych zmian”. Rodzi się wątpliwość, czy spętanych polityczną poprawnością i strachem przed unijnymi żandarmami politycznych decydentów, stać na zdecydowaną reakcję. Hiszpanie w dość niewybredny sposób poradzili sobie z antypaństwową rebelią, nie zabrakło im zdecydowania – a co u nas? Słowa, słowa a tu coraz bliżej do siłowego zamachu. Lekceważenie wypowiedzi ludzi o zaszarganej reputacji, z pozoru nic nieznaczących, bez uwzględniania tego, kto za tymi działaniami stoi, grozi katastrofą i trwałym podziałem naszego społeczeństwa.

      Nie mam kwalifikacji, żeby wszechstronnie oceniać obecnie rządzących i wymieniać kolejno ich dokonania, ale cenię ich i jestem im wdzięczny za osunięcie od władzy nieudolne i złodziejskie ugrupowania i bez względu na to jak się sprawy potoczą, nie zmienię zdana.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      msp1
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 lipca 2018 11:43

Tagi

Zakładki

Kanał informacyjny