icodalej

Wpis

wtorek, 08 marca 2016

Kogo broni KOD, demokracji?

Zamiast w trudzie wielkim poszukiwać tematów, które będą generowały wysoką sprzedaż, a nie wszystkie przecież spełnią tę funkcję, wielu dziennikarzy woli pisać o byłym prezydencie Wałęsie Lechu. Postać nadzwyczaj komiczna, jednak poznawanie kolejnych jego przemyśleń, po pewnym czasie przestaje być zabawne. Z początku było, ale teraz już nie jest i budzi protest. Internet i telewizja bez umiaru pokazują obliczę tego pana, które sympatycznym też nazwać nie można. Jak to się stało, że ktoś taki został prezydentem nieomal czterdziestomilionowego kraju, kto za to odpowiada? Jeśli taka była cena wyjścia z komunizmu, to słono przepłaciliśmy. Tym bardziej, że potem się okazało, jakie to było wyjście.

Skończył się czas, kiedy państwo nasze bezkarnie pozwalało grabić majątek narodowy ludziom teraz zrzeszonym w Komitecie Obrony Demokracji. Nie czują oni wdzięczności, że nikt im tych niesłusznie uzyskanych dóbr na razie nie odbiera, protestują, że mało u nas demokracji. Teraz im mało, przedtem jak sami korzystali z jej braku, nie protestowali. Dzięki temu, że demokracji jest aż zanadto, mogą oni do woli protestować, wypisywać chamstwa w internecie i nikt ich z tego powodu nie budzi o szóstej rano. A było tak w czasach, kiedy taki zamordyzm im nie przeszkadzał, mienił się on demokracją i do tego młodą. Całe ich szczęście, że dziś już pan Schetyna nie potraktuje ich „Widelcem”.

I właśnie oni, poczuli się na tyle szanowanym środowiskiem, żeby z podniesionym czołem bronić czci człowieka, który sam o swoją cześć nie umiał zadbać, wtedy kiedy podpisywał i teraz, kiedy mógłby siedzieć cicho. Czy oni pamiętają, że tylko sądowy obrońca nie traci czci broniąc kogoś jej niegodnego? Zresztą nie można stracić czegoś, co dawno już się straciło.

Wiele negatywnych zjawisk w Polsce po 1989 roku, które miały wpływ na gospodarkę, międzynarodową pozycję państwa, sytuację materialną obywateli i objawia się dziś, ma swoją genezę w czasie, kiedy prezydent młodej III Rzeczypospolitej, robił wszystko, żeby jego agenturalna przeszłość nie wyszła na jaw. Jest zrozumiałe, że ci, którzy teraz protestują z różnych powodów, w obronie czci tego prostaka i egoistycznego szkodnika, potrafili uchronić się od skutków jego rządów, były one dla nich nawet dobrodziejstwem, czasem budowania karier i zakładania dynastii. Nie jego oni bronią, bronią siebie samych i cycka, od którego ich odstawiono.

Najgorsze, że może im się udać udaremnienie tej próby wprowadzenia normalności, zwłaszcza jeśli uzyskają pomoc od naszych sąsiadów, którym wolna Polska zawsze była solą w oku i „nienormalnością”, podobnie zresztą uważał nasz były premier.

 



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
msp1
Czas publikacji:
wtorek, 08 marca 2016 16:19

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • fg2002 napisał(a) komentarz datowany na 2016/03/09 01:38:28:

    Też tak to widzę.

Dodaj komentarz