icodalej

Wpis

wtorek, 08 grudnia 2015

Po co komu taki komitet?

Po radosnym, dla większości Polaków, fakcie utonięcia Platformy Obywatelskiej, tego tworu bezpieczniaków, kiedy zdawało się, że Polacy odzyskali swoje państwo, pewna grupa ludzi zainspirowana siłami tajemnymi, zauważyła, że kiepsko jest z demokracją. Komuś wydało się, że demokracja – jak ten ktoś, czy jacyś oni, rozumieją to słowo - sobie sama nie poradzi i dał wytyczne, że należy jej bronić. Utworzono specjalny komitet, nic innego nie będzie robił ten komitet, tylko będzie bronił demokracji. Piękna idea, prawda? Jaka zaszczytna, obronić tak tę demokrację, ale czy na pewno chodzi o demokrację taką, jak rozumieją to słowo Polacy? Może chodzi o to, żeby wróciło stare, żeby dalej można było bezkarnie kraść, sadzać na odpowiedzialnych stanowiskach głupawych kolesi? Może niektórym już tęskno do „sesji” w luksusowych knajpach, gdzie płaci się służbową kartą i lży głupie państwo, które za takie posiedzenia płaci?

Przecież od 1989 roku, od tego spektakularnego przekrętu, jakim był „okrągły stół”, poprzez wszystkie rządy, z tym ostatnim szczególnie (poza rządem Jana Olszewskiego, który jednak skutkiem zbytniej jego demokratyczności odwołano nocą), trzeba było bronić demokracji, a nie powołano żadnego stosownego komitetu. Ostatnie dwie kadencje rządów Tuska i jego partii to istny festiwal łamania demokracji. Kiedy mamy tylu jej miłośników, dlaczego nikt jej wtedy nie bronił? A ile tych złamań było, nie policzysz. Mam nadzieję, że prokuratorzy, ci niezależni według prawdziwej definicji tego słowa, te złamania policzą.

Wydaje mi się, że ci, którzy teraz odkryli w sobie predyspozycje bronienia czegokolwiek, wtedy byli zajęci. Mieli różne pożyteczne funkcje, dla nich pożyteczne, mogli z pełnienia tych funkcji żyć i bogacić się, zakładać stare rodziny, dynastie i nawet nie myśleli: co z tą demokracją? Jedni robili w mediach wspieranych publicznymi pieniędzmi, inni mieli posady w państwowych spółkach i ciągnęli z nich niezły pieniądz, chociaż te spółki były deficytowe i były wspierane publicznym groszem. Inni zdobywszy kiedyś naukowe tytuły, jak to się je kiedyś zdobywało w różnych takich uczelniach, do których teraz wstyd się przyznać, teraz siedzą sobie na ciepłych posadkach i niby coś tam robią , a my im naprawdę dobrze płacimy. Czerwonych legitymacji nigdy nie oddali, trzymają je w domowym zaciszu za szkłem, a nuż się kiedyś przydadzą. Pomyśleć tylko, że ktoś mógłby te tytuły i naukowe osiągnięcia zweryfikować! Inni kulturę robią, w publicznych obiektach, za publiczne pieniądze, cytując Tuwima: „szerzą kulturalną francę”, jak nie przymierzając ten artysta polityk z Wrocławia, bezczeszczący miano: Teatr Polski.

Strach padł na tę zgraję, której podłość posunęła się często do działań przeciw Państwu i po to im ten komitet. Wszystko co robili do tej pory, jeżeli przestaną płynąć publiczne pieniądze, utraci sens. Niektórzy z nich będą musieli „zdać sprawę z włodarstwa swego”.

Generał Patton pisał, że w żadnym parku nie widział pomnika komitetu, pomimo tego do większości komitetów ochoczo zaciągają się przedstawiciele najgenialniejszej mniejszości etnicznej, choć jak zauważył generał nie czeka ich sława, ani wdzięczność. Tak też komitet, który będzie bronił demokracji, opiera się na tej mniejszości, ba, nawet impuls założycielski wyszedł od najznaczniejszego z nich. Ciekawe, że w wielu krajach funkcjonują identyczne mniejszości i wszędzie one chcą te kraje modernizować w bardzo postępowym duchu. Często budzi to sprzeciw tubylców, którzy ośmielają się zauważać, że ktoś sika w ich narodową strawę, przez co zyskują natychmiast mianom antysemitów.

Wśród tych obrońców tego abstraktu zwanego demokracją, o którym myśląc, każdy widzi co innego i do którego obrony zmobilizowano się w zupełnie nieodpowiedniej chwili, znalazło się wielu tak zwanych „pożytecznych idiotów” i powinni oni jeszcze raz przemyśleć swój akces. Kilkanaście dni temu powstał nowy rząd, którego celem jest właśnie przywrócenie demokracji, takiej zgodnej z definicją obowiązującą w łacińskiej kulturze, która do niedawna obowiązywała w naszym kraju. Sądzę, że żadne komitety nie zwalniają rządu z tej misji i nie pozwoli się on jakiemuś komitetowy w niej wyręczać. Rząd ten cieszy się uznaniem Polaków, a "obrońcy demokracji" mieli ponad ćwierć wieku na wykonanie tak potrzebnego i zaszczytnego dzieła.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
msp1
Czas publikacji:
wtorek, 08 grudnia 2015 17:51

Polecane wpisy

  • Amerykańska Polonia kontra 447

      Niepokoi mnie bardzo milczenie władz naszego państwa i wspierających je mediów w sprawie konsekwencji, jakie dla Polski stwarza przyjęta w USA ustawa 447

  • Doczekaliśmy się mesjasza?

    Wczoraj odbyła się konwencja całkiem nowej partii, twórcą jej jest Robert Biedroń, znany z odmiennych skłonności seksualnych oraz z tego, że przez jedną kadencj

  • Moje tłamszone myśli

    Tłamszę w sobie te myśli i tłamszę, a one nie dają się stłamsić. Ciągle natrętnie powracają. Widzę, że będę musiał się podzielić się nimi z czytelnikami mojego

  • Chamstwo i Elita

    Chamstwo i Elita. Dwa przeciwieństwa, słowa używane zarówno przez OZP jak i obóz liberalny. Cóż to dziś znaczy być chamem? Kim dziś jest elita? Czy w demokratyc

  • Autostrada KOD

    Komitet Obrony Demokracji w powszechnej świadomości uważany jest za przejaw lewicowości, media zarówno przychylne obozowi rządzącemu, jak i wspierające opozycje