icodalej

Wpis

poniedziałek, 12 października 2015

Jak to przed wyborami

Przez kilka ostatnich dni nie mogłem usiąść do komputera, a w tym czasie działo się tyle, że powstała luka w mojej wiedzy o najnowszych wydarzeniach. Tylko z panią Kopacz nie ma niespodzianek. Mówi, obiecuje, potem znów mówi i obiecuje, podejrzewam, że nie zawsze pamięta, co już obiecała. Uważam, że my też nie mamy potrzeby pamiętać, co ludzie wygadują, jak im zaczyna się tlić pod siedzeniem.

Budujące jest, że zbliżające się wybory uruchomiły nie tylko żenujące sposoby ratowania utraconego zaufania, ale także próby wywiązania się z masy niedotrzymanych obietnic, które kiedyś składało się bez zastanowienia i możliwości wywiązania się z nich. Kilka dni temu oddano do użytku kawałek jakiejś autostrady pod Łodzią. Ach, cóż to było za święto, jaki sukces. Nikt nie wspomniał nawet, że ta inwestycja miał być skończona przed mistrzostwami w 2012 roku. Linia kolejowa do Radomia, o której wspomniała pani Szydło, miała zostać zmodernizowana do końca 20007 roku, do dziś czeka na modernizację. Następne chlubne ukończenie, to gazport w Świnoujściu, inwestycja zaczęta prze PiS i z powodu inicjatora początkowo „olana” przez PO. Później okazało się , że jest potrzebna i miała być skończona w 2013 roku, później pani Kopacz powiedziała o lipcu 2015 roku, a znowu pan minister skarbu o wrześniu, no i w połowie października podobno skończone, chociaż z gratulacjami bym się wstrzymał.

Pani Kopacz podzieliła się z nami swoim problemem, będzie musiała na dłuższy czas rozstać się córką, a jest ona bliską dla niej osobą, pamiętamy jak to latała do Gdańska, żeby się z nią zobaczyć. Jak się zrobił szum, że lata na koszt podatnika, natychmiast przekonywała, że podatnik zyskuje, ponieważ ona nocuje u córki i podatnik, z tego powodu nie płaci za hotel, a ona załatwia tam sprawy stanu. To była taka dygresja, a rozstanie z córką nastąpi po tym, jak PiS wygra wybory, tak córka ślubowała. Polska na tym nie straci, jak wygra PiS, a córka wyjedzie, na pewno do kraju wróci wiele osób, a wiele zrezygnuje z planowanego wyjazdu. Da Bóg, ze mój syn też zrezygnuje. A jeśli to takie bolesne rozstanie, może jej przecież towarzyszyć. My tutaj sobie bez niej poradzimy.

 

Czytam gdzieś, że żona byłego ministra spraw zagranicznych jest na tropie udziału PiS-u w aferze taśmowej. Od razu skojarzenie z tytułem młodzieżowej powieści: „Tomek na tropi Yeti”. Pani Applebaum, jak większość tych u władzy, szuka tego, „kto za tym stoi”, jak się mówiło w starych, dobrych czasach, a powinna być zadowolona, że wzbogaciła swoją wiedzę o tych, którzy trzymają władzę w Polsce i o metodach jakimi się w jej sprawowaniu posługują. Są to cenne wiadomości dla kogoś, kto para się dziennikarstwem. Gdyby jej szanowny małżonek mniej mówił, a jeżeli już, to żeby jego język przypominał, że jest on mężem stanu, nie byłoby potrzeby ratowania za wszelką cenę jego honoru.

 

Ks. Krzysztof Charamsa, to jest dopiero problem dla katolików. Tak wysoko w kościelnej hierarchii postawiony ksiądz, z pogodną miną ujawnia swoje seksualne preferencje, nie wstydzi się swojej orientacji, nie widać żeby obawiał się o swoją karierę i tego, kto mu da jeść. Podobno, jak mówi, jest takich wielu, z zupełnie nieuzasadnioną butą domaga się zrewidowania podstaw wiary chrześcijańskiej. Kościół w swoim dwutysięcznym istnieniu dorobił się zapewne metod, które powinny być zastosowane w takich przypadkach i które zapobiegałyby ich powstawaniu. W swoim działaniu i budowaniu swojej kariery - a karierę ks. Charamsa niewątpliwie zrobił - człowiek współpracuje z wieloma osobami i musi korzystać z poparcia wielu osób, co to były z osoby w przypadku rzeczonego księdza? Czy były mało inteligentne, czy zastraszone może, a może sympatyzowały z jego zboczonymi skłonnościami? Zastanawia, co zrobią hierarchowie Kościoła żeby utwierdzić zachwianą wiarę wiernych, nie w Boga, a w ich przydatność do wypełniania swoich pasterskich obowiązków. A czas najwyższy, wiele wilków w owczarni.

 

Coś radosnego? Jest, polscy piłkarze awansują do kolejnych mistrzostw Europy. Tylko patrzeć, jak agitatorzy na dziennikarskich stanowiskach uczynią z tego sukces rządzącej koalicji. Najgorsze, że wielu w to uwierzy.



Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
msp1
Czas publikacji:
poniedziałek, 12 października 2015 15:59

Polecane wpisy